8.20.2014

Pasjonujące przygody karlej księżniczki cz. I

Tym razem mamy do czynienia z gothycką karlicą, której żadne luksusy nie odpowiadają i startuje po nagrodę DramLamy roku, w tym czasie Toshiro pokazuje nam swoje oblicze zazdrosnego kochanka.

PROLOG


Mrok, gęsta ciemność. Tylko tyle widzą jej oczy. Co się stało? Gdzie jest? Czy umarła? Nagle widzi światło. Małą jasną plamę na ciemnym tle. Zbliża się.
To tło się zbliża? I skąd wie, że jest ciemne, jak wszędzie jest ciemno? I czy tylko ja mam wizję dziury w płocie?

 Jest coraz większa. Jakaś niewidzialna siła odciąga ją od światła i pcha dalej w głębie mroku. W głębie czarnej otchłani.
Ile razy jeszcze podkreślisz tą ciemną ciemność?

Słyszy głos, niewyraźny. Co mówi? Co próbuje jej przekazać? Wskazówke? Ostrzeżenie? Siłę? Łzy? Cierpienie? Przyjaźń? Czy może miłość?
A może kabanosy?!

Widzi przepiękne oczy. Nie mogą należeć do człowieka. Tylko anił mógł je posiadać.
Kim jest Anił i czego chce?

Przepiękna toń morskich tęczówek.
Jak dla mnie, to brzmi to trochę... głupio

ROZDZIAŁ I
Otworzyłam oczy. Ten sen. Czy to było prawdą? Wszystko mnie boli. Co się stało? Pamiętam krew, mnóstwo czerwonej cieczy. Moja ręka! Podniosłam się do siadu, jednak zaraz tego pożałowałam. Dotknełam dłonią skroni. Spojrzałam na lewą ręke. Nic, ani śladu. O co chodzi? Rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. To był jakiś pokój. Był dosyć duży.
Kocham. Po prostu uwielbiam. Te krótkie. Zdania.

Meble potrzebne do życia: biurko, fotel, szafka.
Jak nie ma ktoś fotela czy biurka, jest z góry skazany na przegraną. Nie wiem, jak ja sobie radziłam na taborecie. Żyłam jak zwierze.

Dopiero teraz spostrzegłam jak jestem ubrana. Miałam na sobie zielone kimono w małe błękitne motyle, przeplatane pomarańczowym obi.
Dobór kolorów na poziomie mistrzowskim. Rozumiem, że te motyle były przeplatane? Żeby ktoś nie myślał, do prawie każdego opisu ma dowalony obrazek - oryginalność i wyobraźnia poziom master.
 Luźno rozpuszczone włosy. 
A można mieć ciasno rozpuszczone? Oo

Doszłam do schodów. Prowadzą w dół. No fajnie, wylądowałam na samej górze. Ten kto tu mieszka musi być naprawdę bogaty.
Może prowadzą do piwnicy? Jak ktoś nie widzi u mnie schodów w górę, to dochodzi do wniosku, że jest na 5 piętrze? O.o I czy tylko ludzie bogaci mają piętra?

- Wracaj do pokoju, musisz odpocząć.
Był taki zimny, obojętny. Każdy kto by go usłyszał, tak znienacka uciekłby. Tylko, że ja musiałam się czegoś dowiedzieć. Odwróciłam się i ujrzałam niskiego, białowłosego chłopaka. Chociarz co do jego wzrostu to był wyższy ode mnie. Spojrzałam na jego twarz. Te oczy. Jak z mojego snu. Jak to możliwe? Miał na sobie czarne kimono, z białym haori. Była na nim liczba dzieięć.
Stał przed tobą a zobaczyłaś plecy? I skoro on jest wyższy,  to ile ty masz wzrostu? Metr? O_o Czy to opowiadanie o przedszkolakach? W ogóle, Tosiek mieszka w lepszej willi niż Byakuya :x
- Alszija Kankoro ŻE JAK?! ALSZIJA?!
- Skąd się ty wziełaś?
- No wiesz, kiedy mama i tata się bardzo lubią... Nie mam pojęcia. Nic nie pamiętam. Obudziłam się tutaj. – odpowiedziałam

- To mój dom. Znalezłem cię nad rzeką i tu przyniosłem. Wiesz gdzie się teraz znajdujesz? Przyniosłeś obcą, nieznajomą dziewczynkę, którą spotkałeś nad rzeką? Ja bym wezwała strażników, by ją przesłuchali albo co najmniej wysłali do czwartego oddziału. Może ją ktoś tam poobracał? Oo

- Nie. – szepnęłam
- Jesteś w Soul Society (Społeczeństwo Dusz-dop.autorki).
- Soul Society?
- Tak, trafiają tutaj dusze po śmierci.
Yyyy... a nie do Rukongai? O.o

- Jak to się stało, że umarłaś?
- Normalnie.
- No chyba nie śmiercią naturalną.
- Niby czemu?
- Za młoda jesteś.
Złota wiedza na dziś - dzieci nie umierają naturalnie. Nie ma wśród nich chorób, wypadków itd. I ciekawe ile trzeba skończyć lat, żeby umrzeć.

- Ktoś zaatakował mnie na ulicy. Zgwałcili mnie i zabili. Strzelili do mnie z pistoletu. –
powiedziałam przyciszonym głosem.
Wycięłam to, ale wcześniej w myślach stwierdziła, że się udało. Pachnie spiskiem. Albo to ona gwałciła. A może się wystawiła?

Spojrzał na mnie tymi swoimi pięknymi oczyma.
Chyba już czwarty raz mówi o idealnych oczach Tośka X_x

Teraz widziałam w nich zdezorientowanie, żal i współczucie.
Czyta z tych oczu jak z księgi.

Jednak pomógł mi. Gdyby nie on pewnie dalej leżałabym nad rzeką, albo naprawdę ktoś by mnie zgwałcił.
Czyli jednak kłamała. A jak by ją gwałcili to nie nad rzeką i na stojąco. Albo na niby się dobierali.

Wyszedł z pokoju, zostawił mnie samą. Kiedy pierwszy raz go zobaczyłam i odezwał się do mnie wzięłam go zupełnie za kogoś innego. Myślałam, że jest zimnym draniem bez uczuć.
No... ja bym 10-latkowi prędzej dała "mały, rozpuszczony bachor". To trochę głupie, że mówi o nim jak o dorosłym.

Siedemnastolatka znaleziona martwa w najgorszej dzielnicy miasta. W szkole pewnie będą się cieszyli. Czerwonooka wiedźma zginęła. Nie będzie zatruwać im życia.
Ma 17 lat i metr wzrostu? X_x

Rozdział II

Ciągłe komentarze na mój temat.Dlaczego nie mogłam mieć życia, jak normalna nastolatka?A teraz ten głupi pomysł.Może nie byłby nawet taki zły, gdyby nie to co się stało.
A co się stało?

-Kuso…Dlaczego to musiało się stać?
Ale co?

-Co takiego? – usłyszałam zaciekawiony głos.
No właśnie :x

Spojrzałam w stronę drzwi, w których stał Toushiro.
Kim jest w ogóle Toushiro?

Uśmiechał się, trzymając w rękach tacę.Był na niej talerzyk z kanapkami.Jestem ciekawa czy on sam to przygotowywał.Nie wypada o to pytać.
Ambitne jedzenie jak na takie luksusy. I nie było by prościej sam talerz przynieś, jak nic więcej nie miał?

Spojrzałam jeszcze raz w jego oczy.One naprawdę przypominają te z mojego snu.Dlaczego?Dlaczego to wszystko się sypie?!Przecierz miało być już dobrze!Miałam nie mieć już żadnych problemów!Miało być dobrze…A jest jeszcze gorzej.
Śpię w luksusowej rezydencji, w jedwabnej pościeli, jakiś dzieciak nosi mi jedzenie pod nos, nikt się mnie nie czepia, nic nie robię, każdy o mnie dba. KOSZMAR

Nie powiedział mi jeszcze wszystkiego?Hm…Mówił o Soul Society, że trafiają tu dusze i…Nie nic już nie mówił.Dobrze niech opowie, chętnie posłucham.
Jaka łaska O.o

-No to teraz trzeba ci wszystko opowiedzieć. – ooo tak… Oł jes – To jest Soul Society, trafiają tu dusze po śmierci. – powtarzasz się – Dusza może zostać odesłana jedynie przez shinigami. – tego jeszcze nie było.Ale co to shinigami? – Shinigami to dusza, która przeszła akademie shinigami i tym sposobem dostała się do gotei13.Shinigami można stać się równierz przez przebicie serca zanpakutou innego boga śmierci.
Porozumiewają się przez telepatie? Czy to ich oczy takie wymowne?
I mam wrażenie, że jak-od-tak-sobie jebną kogoś mieczem w serce, to nie przejdą na nich moce...

-Po pierwsze: umiesz czytać w myślach?Po drugie: jak wygląda to zanp…coś tam?I po trzecie: co to gotei13?
-Hm…Pierwsze: nie.Drugie: niedługo się dowiesz.I po trzecie: gotei13 to 13 oddziałów Seireitei czyli shinigami podzieleni na grupy.Uprzedzając twoje następne pytanie: Soul Society dzieli się na rukongai i seireitei.W pierwszej mieszkają zwykłe dusze, natomiast w drugiej shinigami. – ma dobrą pamięć, nie ma co.
Ta, strasznie trudno to zapamiętać *przewraca oczami* normalnie to każdy shinigami ma na ręce wypisane prawa tamtejszego świata. Czasem omyłkowo idą do Rukongai i szukają swojej 14 dywizji

-Nie, wszystko w porządku.Muszę poinformować generała Yamamoto o tym, że jesteś u mnie.
O matko, jakiś inteligentny krok. CHOCIAŻ RAZ

-Dobrze, powiedz mi jeszcze tylko: kto mnie przebierał? – wiem, że nie powinnam o to pytać, ale tak już mam.Najpierw mówię potem myślę.
Dlaczego nie? Ja też bym się pytała. I mam wrażenie, że ty jednak nie myślisz, tylko robisz co chcesz.

-Moja służka. – powiedział i miałam wrażenie, że zaraz zacznie się śmiać.
-Z czego się śmiejesz? – zapytałam zła i z naburmuszoną miną.
-Z ciebie! – on naprawdę zaczął się śmiać!Każdy wie, że ze mnie się nie śmieje!
No! Bo to księżniczka rodów wszelkich! Twoja stodoła Tosiek, nie spełnia jej wymagań, te szmaty co zwiesz pościelą wsadź sobie w dupę! I całuj sygnet!

-No dobrze starczy tego.Niedługo wrócę, a ty w tym czasie odpoczywaj. – powiedział, po czym wyszedł z pokoju zamykając drzwi.
-Czyli mam odpoczywać? – szepnęłam cicho do siebie.
Nie, jazda do kopalni

Chociarz…czy on nie mówił o jakiejś jego służce?Eee tam…najwyżej powiem jej, że dostałam pozwolenie na zwiedzanie domu od jej pana.
I władcy. Od kiedy to zatrudniają niewolników?

Postanawiam…Się zmienić!
No nie mów!
Na lepsze?…Zmienić
Na gorsze, na jeszcze bardziej rozpieszczoną księżniczkę
Tak!To będzie trudne!
Bo już jesteś rozpieszczona do granic możliwości
ale ja to zrobie!


Po jakiejś godzinie przeszukiwania domu nie zobaczyłam jeszcze ani jednej służki!
Powinna być ich cała chmara! Albo po prostu nie zauważasz tak marnych istot jak służba.

Myślałam, że to będzie ciekawsze zajęcie, ale on w tych pokojach nic nie ma!Same szafki, biurka, łóżka.Jak już je otwierałam to nic tam nie było.A liczyłam na to, że znajdę coś czego mogłabym użyć przeciwko niemu.
To on cię odział, nakarmił i przechował a ty go za to zadźgasz? I czego niby szukasz? Pokoju zbrojnego?
Później, kiedy coś chcę, albo zrobią coś co mi nie psuje awsze mogę użyć szantarzu.Szantarz to najlepszy sposób na każdego lalusia, który nie chcę stracić swojej reputacji.
Dlaczego jej tok myślenia mnie nie dziwi?

No dobrze, zobacze jeszcze jeden pokój.Weszłam i umiechnęłam się szatańsko.To napewno była JEGO sypialnia.Po czym to poznałam?Otóż, kiedy tylko tu weszłam pierwsze co rzuciło mi się w oczy to były dokumenty. (...) Zabrałam się za sprzątanie, ale oczywiście nie byłabym sobą gdybym przy okazji nie poczytała tych papierków.No co?Tu i tak pewnie nie ma nic ciekawego.Chociarz…może jednak coś jest.Hinamori Momo…jej kartoteka.Hm…po co to jest potrzebne Toushiro?
Ty wścibska franco! Grzebiesz mu po domu, przewracasz mu osobiste papiery i wszystko czytasz. Mówisz, że za życia byłaś nielubiana, ciekawe dlaczego?

Mam nadzieję, że jej nie spotkam.Ona jest chyba jakaś nienormalna!(patrząc po dacie urodzenia, oczywiście)
Co ona sobie myśli, żyjąc 150 lat?! Każdy dobrze wychowany odpada przed 60. Może ona jest córką pracownika ZUSu?
Ciekawe co Toushiro w niej widzi.Zresztą co mnie to wogóle obchodzi?!Zakochałam się czy jak?!(pytanie retoryczne)

Wróciłam do pokoju i zajrzałam do szafy.Nie pomyliłam się były tu jakieś ciuchy.Przeszukałam całą garderobę i nic!Zero czarnych rzeczy!Ja nie mogę chodzić w innych!
Czyli mamy do czynienia z karłowatą, rozpieszczoną, gothycką księżniczką.

Rozdział III

-AAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!! – krzyknęłam
Z dokładnie taką ilością "A" i wykrzykników


-Miałaś odpoczywać. – jak on może być taki spokojny?!Przynajmniej niech zamknie oczy!
-Zamknij oczy! – miałam na sobie samą bielizne.Dotego tylko dolną część.
-Po co? – zapytał i uśmiechną się drwiąco.On chyba zwariował!
Czy autorkę boli odstęp między jednym i drugim zdaniem?  W ogóle, Tosiek zboczeniec... czy tylko ja się dziwię?

-Ślepy jesteś, czy co?!Nie wiesz, że nie wchodzi się do łazienki kiedy jest tam dziewczyna?! – jak jest chłopak to można, bo sama to robiłam.
Powiedz wprost, że ty możesz każdemu włazić, księżno karlolandi.

-Po pierwsze: przestań krzyczeć.Po drugie: gdybym był ślepy to nie chciałabyś, żebym zamknął oczy. (Ma sens O.o) Po trzecie: wiem o tym doskonale.
Yyyyy... że kobiety mogą włazić facetom do łazienki, gdy tamci tam są? Tak gdzieś słyszałam, że ich to mniej peszy niż kobiety, ale no... są granice Xx'

Nawet nie zauważyłam, że podchodził do mnie(nic dziwnego, byłam zbyt zdenerwowana).Obiął Co zrobił? mnie w pasie(o boże) !Zostaw mnie ty pedofilu!
To on ma na ludzkie 10 lat, a ty 17-ście X_x

Położył głowę na moim ramieniu.Zaczął odciągać moje ręce od części ciała, którą zakrywałam bluzką.Trzymałam ją mocno.
Hentai z Tośkiem, och God...

-Proszę, przestań. – szepnęłam już zrezygnowana.
Jesteś naprawdę łatwym obiektem gwałtu O.o

Po moich policzkach ponownie zaczęły spływać łzy.Dlaczego on to robi?
Dorasta, hormony mu buzują. Jak każdemu 10-latkowi.

-I jak było na randce?
-Nawet nie pytaj Yuriko.
-No co ty Alszi.Aż tak źle?
-Już mowiłam nie pytaj! – spojrzałam na nią z mordem w oczach.
-Przecież Tsuyoku to bardzo dobry chłopak.Nie mógłby zrobić ci żadnego świństwa.
-Mówiłam,żebyś o tym nie wspominała!
-Ty naprawdę jesteś pechowym dzieckiem Alszi! – powiedziała śmiejąc się jak głupia.
Po tej rozmowie mam wizję dwóch 12-latek, z czego jedna miała randkę w sklepiku szkolnym. I to zakończenie... mam rozumieć, że po wypowiedzeniu tego zdania, ta cała Yuriko spadła z krzesła i dusiła się śmiechem? Łatwo ją rozbawić... Wizja 12-latek się pogłębia.

Tak,to zdecydowanie była prawda.Ta randka nie była udana.Fakt, że Tsuyoku nie mógłby zrobić mi żadnego świństwa ani przykrości. No bo jak to, mnie? Księżniczce?! To spotkanie nie udało się jednak dlatego, że było zaplanowane przez Yuriko. Straszne...


 Nie interesowałam się wtedy chłopakami.A to wszystko przez jedno wydarzenie i jednego głupiego pacana.
Yyyy... nie rozumiem. Nie interesował się przez tamto wydarzenie? Czy od tamtego wydarzenia zaczęła się interesować? Albo nieinteresowań?

{Bardzo pasjonująca kłótnia naszej boCHaterki z jej chłopakiem, który pocałował inną w parku}

Kochałam go, a przynajmniej tak mi się wydawało.Potem zdałam sobie sprawę, że to było tylko zauroczenie.


Jednak za nim to nastąpiło musiałam dużo przecierpieć.Po tym jak mnie zdradził i postanowił być z Sui cierpiałam.Bardzo cierpiałam.Przez kilka miesięcy nie wychodziłam z pokoju.

Wszystkie potrzebne rzeczy i jedzenie przynosiła mi Yuriko. Zresztą wtedy wszystko robiła tylko ona.Przygotowywała mi posiłki i próbowała mnie pocieszyć.Jednak ostatnia rzecz jej nie wychodziła. Za to ją znienawidziłam i uważam, że nie zasługuje na miano przyjaciółki. Co z tego, że skakała na około mnie przez parę miesięcy i stawała na głowie, by było mi lżej? Gupia suka.

Pogodziłam się z tym po długim czasie.Dopiero, kiedy uświadomiłam sobie, że tak naprawdę go nie kochałam zdecydowałam się żyć normalnie.Tak jak dawniej.Jednak były także dobre chwile.


{Jeszcze kilka opowieści o tym, jak rozmawiała o zerwaniu, czy naściemniała rodzicom koleżanki. Wszystko jest oczywiście mega pasjonujące, ciekawe i w ogóle, obłędne w swej dramaturgi)

Toushiro dalej mnie całował, a ja kompletnie nie wiedziałam co mam robić.Nagle drzwi otworzyły się po raz kolejny……….
Już się doczekać nie mogę...

Nasza autoreczka została "klepnięta" na tym blogu i odpowiedziała na kilka pytań. Garniec złota dla tego, kto mi powie, kim jest "Yourishi".

Rozdział IV
{Okazuje się, że całą akcja w łazience była tylko snem, a boCHaterka nadal jest w pokoju Tośka}

Nie będę grzebać mu w szafach i brać coś bez pozwolenia.


I tak zrobił już bardzo dużo.Nie zostawił mnie tylko zabrał do siebie. Jestem mu za to niezmiernie wdzięczna. Pytanie tylko co dalej? Przecież nie będę u niego wiecznie mieszkała (nawet gdyby mi pozwolił). Może gdzieś się zatrudnie? Tutaj przecież też muszą jakoś zarabiać. Hitsugaya mówił coś o shinigami. No i, że on nim jest, a dokładniej jakimś kapitanem. Być może to jest właśnie jego praca.
Albo to tylko hobby. Albo tak sobie powiedział, dla szpanu.


Musiałam trochę spać, bo zrobiło się dość ciemno. Nie ma go już jakiś czas.
Czego? Dnia?
 Zawsze lubiłam noc. Wszystko wydawało się łatwiejsze, kiedy siedziałam i patrzyłam w gwiazdy. Chociaż może to wina mojego nic niewartego, ludzkiego życia.
Ile zamierzasz się jeszcze użalać nad swoim mega nudnym życiem na ziemi? Ono było straszne, pod względem głupoty...

{nudny jak flaki z olejem dylemat, czy naprawiać swoje życie, czy je zakończyć, znowu. I co na to Tosiek?}

Wyszłam przez okno na dwór.
Taka niby rezydencja, a drzwi nie mają O.o'
Co prawda nie wiedziałam dokąd idę, ale liczyłam na to, że później znajdę drogę powrotną.
Ja liczę, że jednak nie znajdziesz.
Chociaż mogłabym już teraz zacząć rozglądać się za jakąś pracą. Oczywiście rano.
To teraz czy rano?
Jednak chyba lepiej będzie jeśli przedyskutuje to z Toushiro. Należy mu się coś za uratowanie mnie i zabranie.
Łaskawie opowiesz mu o swoich planach? Powinien czuć się zaszczycony.

{ mega pasjonujące rozmyślanie, które wygląda mniej więcej tak:
- potrzebuje pieniędzy i pracy
- dom się też przyda
- ale do tego jest potrzebna praca i pieniądze...
- no i gdzie zamieszkam?!
- Na to potrzeba pracy! }

Szłam tak przed siebie obserwując wszystko wokół mnie.
A że była noc, to widoki na pewno były pasjonujące...

 Muszę poznać trochę okolice, jeśli mam tu częściej bywać. Z tego co usłyszałam od Toushiro wnioskuje, że jestem w Seireitei.
Przecież on ci to wyraźnie powiedział, więc co ty chcesz wnioskować?

 No cóż… żywej duszy to chyba tu nie znajdę
Taa... szukaj zombie-duszy


 Chyba, że Hitsu kłamał i wygląda to zupełnie inaczej. Mieszkają tu potworki, które pożerają takie niwinne duszyczki jak ja, a Tosio jest jednym z nich.


{Wizja goniącego ją Tośka, który ją potem pożera}

Przez to moje chore myślenie nie patrzałam na drogę i wpadłam na kogoś (chwała Bogu!!!).
Nie ma to, jak kogoś potrącić.

Uderzyłam w jego tors
Ile ona ma? Metr wzrostu? Ta, na pewno był to tors, of course.

więc nie widziałam jego twarzy. Spojrzałam w górę i okazało się, że to był jakiś chłopak.
A już myślałam, że wpadła na tors kobiety!

 Na oko może kilka lat starszy ode mnie. Był bardzo przystojny, nie powiem. Piękne kasztanowe włosy i bystre piwne oczy. Nawet mi się podobał.
Ta, jasne, najpierw powiedzieć o kimś, jaki to jest piękny, by na koniec dodać łaskawie - nawet mi się podoba.

{Bardzo pasjonująca rozmowa, po którym chłopak odprowadza dziewczynę. Nic a nic się oczywiście nie dziwi, że jakaś obca wałęsa się po odgrodzonym i strzeżonym Seiretei}

Wracaliśmy (a właściwie to ja wracałam) tak i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. On opowiadał jak stał się shinigami i z którego jest odziału. Podobno z VIII gdzie kapitanem jest Shunsui Kyouraku (poprawcie mnie jeśli źle napisałam – dop. autorki).
Tak, źle napisałaś. Jak każde inne imię.

 A ja opowiadałam o tym jak się tu znalazłam i dlaczego mieszkam u Toushiro. Hitoshi okazał się naprawdę fajny. Mam nadzieję, że nasza znajomość się utrzyma i zostaniemy wspaniałymi przyjaciółmi.
Albo w końcu przejrzą na oczy i wywalą cie do Rukongai, gdzie jest twoje miejsce
Rozdział V

< narracja Tosia >
Te zdrobnienia w "poważnym" opu są takie... na miejscu.

Kiedy wyszedłem od generała (taki z niego generał, jak ze mnie zakonnica – Alszi) od razu skierowałem się w stronę domu. W końcu zostawiłem tam piękną dziewczynę…Zaraz, wróć! Ja wcale nie myśle, że jest piękna. Wygląda jak każda kobieta.
Każda kobieta wygląda tak samo. No ale jak się ma 1,3 m to pewnie z jego perspektywy, faktycznie wszystkie wyglądają tak samo.

Chciałem jej opowiedzieć jak najwięcej o SS, żeby umiała sobie poradzić beze mnie. Sam nie wiem dlaczego tak mi na tym zależało.
Masz jej po prostu dość.

Kiedy tak się zamartwiałem , wyglądając przez okno zamiast jej szukać, dostrzegłem dwie postacie. Jedną z nich napewno była Alszi. Tylko kim była ta druga? Podszedłem bliżej i określiłem, że to jakiś shinigami.
No co ty... to chyba macie tam niezły nalot z Rukongai, skoro się spodziewałeś kogoś innego.

< narracja Alszi >

Starałam się wchodzić jak najciszej, bo nie wiedziałam czy Toushiro już wrócił. Powoli przeszłam przez salon, by znaleść się w moim pokoju, kiedy poczułam dłoń na ramieniu. Odwróciłam się baaaaardzo powoli, tak wolno, że Toshiro zdążył się przespać i coś zjeść gdyż nie chciałam patrzeć w te przepiękne morskie tęczówki.
Byłabym milionerką, gdyby dostawała złotówkę, za każde wspomnienie o wspaniałości jego oczu.

W końcu odwróciłam głowę w jego kierunku
W końcu... Toshiro się nie zestarzał przez ten czas?

Przytulił mnie mocno do siebie, co spowodowało nie mały szok dla mej skromnej osoby.
*dusi się* Khy, khy...

- Nawet nie wiesz, jak się martwiłem. Nie znikaj tak nigdy więcej. – szepnął tuż przy moim uchu.
- Toushiro…* – zaczęłam z trudem – przep…
- Nie przepraszaj, – przerwał mi – poprostu obiecaj mi, że już nigdy tego nie zrobisz.
- Yhym. – nie byłam w stanie wydusić z siebie nic więcej.
- To jak, opowiesz mi kim był ten facet? – zapytał już weselej.
Ta... już go sobie wyobrażam...


Usiedliśmy na kanapie, a Tosio zaczął mnie wypytywać i przyświecać latarką w oczy.
- To kim był ten facet? Odpowiadaj!
- Hitoshi Gakusha z VIII oddziału. Spotkałam go, kiedy…wybrałam się na spacer. – tego, że się zgubiłam nie musi wiedzieć.
Jakby to nie było oczywiste...

- A mogę wiedzieć, dlaczego wyszłaś nie powiadamiając mnie o tym? – zapytał spokojnie, spoglądając mi głęboko w oczy.
On serio brzmi jak jakiś stalker

- A co ja jestem? Jakaś twoja służąca, że nie mogę wyjść z domu? – zapytałam poddenerwowana. Nie tym, że mi zabrania tylko tym, że zapytał.
A służącym nie wolno wychodzić? To są serio niewolnicy? A poza tym... że co?! Nie wkurza Cię,  że cię obcy koleś kontroluje, ale że pyta?

- Nie, no skąd. Tylko napędziłaś mi takiego stracha, że wolę nie mówić.
Ta, ten strach bił po oczach, kiedy stał w oknie zamiast jej szukać.

- Przepraszam. – wykazałam się wielką skruchą. Łaskawie.

1 komentarz:

  1. No ja do dzisiaj nie rozumiem jak Ty wytrzymałaś ten taboret. Like, seriously, what the hell. Najbardziej mnie rozwala, jak te wszystkie aŁtoreczki wiedzą, że Hitsugaya to kurdupel, ale do romansu -muszą- zrobić jeszcze niższe bohaterki. Ile one mają lat, 4? XD
    Ja pier#olę, imię to ma naprawdę z kosmosu O_o
    Boże, śmiejący się Hitsugaya, te obrazy nigdy mnie nie opuszczą...
    Co do Tośka-zboczeńca, kobieto, czytałam bloga, na którym miał "zboczeński błysk w oku". Odpadłam. XD
    Ogarnia mnie wzruszenie, nie tylko mnie się śnią gwałty :,)
    Oł men, ten blog to musiała być dla Ciebie niesamowicie fascynująca przygoda... współczuję i gratuluję cierpliwości X.x

    OdpowiedzUsuń