8.20.2014

Pasjonujące przygody karlej księżniczki cz. I

1 komentarz:
Tym razem mamy do czynienia z gothycką karlicą, której żadne luksusy nie odpowiadają i startuje po nagrodę DramLamy roku, w tym czasie Toshiro pokazuje nam swoje oblicze zazdrosnego kochanka.

PROLOG


Mrok, gęsta ciemność. Tylko tyle widzą jej oczy. Co się stało? Gdzie jest? Czy umarła? Nagle widzi światło. Małą jasną plamę na ciemnym tle. Zbliża się.
To tło się zbliża? I skąd wie, że jest ciemne, jak wszędzie jest ciemno? I czy tylko ja mam wizję dziury w płocie?

 Jest coraz większa. Jakaś niewidzialna siła odciąga ją od światła i pcha dalej w głębie mroku. W głębie czarnej otchłani.
Ile razy jeszcze podkreślisz tą ciemną ciemność?

Słyszy głos, niewyraźny. Co mówi? Co próbuje jej przekazać? Wskazówke? Ostrzeżenie? Siłę? Łzy? Cierpienie? Przyjaźń? Czy może miłość?
A może kabanosy?!

Widzi przepiękne oczy. Nie mogą należeć do człowieka. Tylko anił mógł je posiadać.
Kim jest Anił i czego chce?

Przepiękna toń morskich tęczówek.
Jak dla mnie, to brzmi to trochę... głupio

ROZDZIAŁ I
Otworzyłam oczy. Ten sen. Czy to było prawdą? Wszystko mnie boli. Co się stało? Pamiętam krew, mnóstwo czerwonej cieczy. Moja ręka! Podniosłam się do siadu, jednak zaraz tego pożałowałam. Dotknełam dłonią skroni. Spojrzałam na lewą ręke. Nic, ani śladu. O co chodzi? Rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. To był jakiś pokój. Był dosyć duży.
Kocham. Po prostu uwielbiam. Te krótkie. Zdania.

Meble potrzebne do życia: biurko, fotel, szafka.
Jak nie ma ktoś fotela czy biurka, jest z góry skazany na przegraną. Nie wiem, jak ja sobie radziłam na taborecie. Żyłam jak zwierze.

Dopiero teraz spostrzegłam jak jestem ubrana. Miałam na sobie zielone kimono w małe błękitne motyle, przeplatane pomarańczowym obi.
Dobór kolorów na poziomie mistrzowskim. Rozumiem, że te motyle były przeplatane? Żeby ktoś nie myślał, do prawie każdego opisu ma dowalony obrazek - oryginalność i wyobraźnia poziom master.
 Luźno rozpuszczone włosy. 
A można mieć ciasno rozpuszczone? Oo

Doszłam do schodów. Prowadzą w dół. No fajnie, wylądowałam na samej górze. Ten kto tu mieszka musi być naprawdę bogaty.
Może prowadzą do piwnicy? Jak ktoś nie widzi u mnie schodów w górę, to dochodzi do wniosku, że jest na 5 piętrze? O.o I czy tylko ludzie bogaci mają piętra?

- Wracaj do pokoju, musisz odpocząć.
Był taki zimny, obojętny. Każdy kto by go usłyszał, tak znienacka uciekłby. Tylko, że ja musiałam się czegoś dowiedzieć. Odwróciłam się i ujrzałam niskiego, białowłosego chłopaka. Chociarz co do jego wzrostu to był wyższy ode mnie. Spojrzałam na jego twarz. Te oczy. Jak z mojego snu. Jak to możliwe? Miał na sobie czarne kimono, z białym haori. Była na nim liczba dzieięć.
Stał przed tobą a zobaczyłaś plecy? I skoro on jest wyższy,  to ile ty masz wzrostu? Metr? O_o Czy to opowiadanie o przedszkolakach? W ogóle, Tosiek mieszka w lepszej willi niż Byakuya :x
- Alszija Kankoro ŻE JAK?! ALSZIJA?!
- Skąd się ty wziełaś?
- No wiesz, kiedy mama i tata się bardzo lubią... Nie mam pojęcia. Nic nie pamiętam. Obudziłam się tutaj. – odpowiedziałam

- To mój dom. Znalezłem cię nad rzeką i tu przyniosłem. Wiesz gdzie się teraz znajdujesz? Przyniosłeś obcą, nieznajomą dziewczynkę, którą spotkałeś nad rzeką? Ja bym wezwała strażników, by ją przesłuchali albo co najmniej wysłali do czwartego oddziału. Może ją ktoś tam poobracał? Oo

- Nie. – szepnęłam
- Jesteś w Soul Society (Społeczeństwo Dusz-dop.autorki).
- Soul Society?
- Tak, trafiają tutaj dusze po śmierci.
Yyyy... a nie do Rukongai? O.o

- Jak to się stało, że umarłaś?
- Normalnie.
- No chyba nie śmiercią naturalną.
- Niby czemu?
- Za młoda jesteś.
Złota wiedza na dziś - dzieci nie umierają naturalnie. Nie ma wśród nich chorób, wypadków itd. I ciekawe ile trzeba skończyć lat, żeby umrzeć.

- Ktoś zaatakował mnie na ulicy. Zgwałcili mnie i zabili. Strzelili do mnie z pistoletu. –
powiedziałam przyciszonym głosem.
Wycięłam to, ale wcześniej w myślach stwierdziła, że się udało. Pachnie spiskiem. Albo to ona gwałciła. A może się wystawiła?

Spojrzał na mnie tymi swoimi pięknymi oczyma.
Chyba już czwarty raz mówi o idealnych oczach Tośka X_x

Teraz widziałam w nich zdezorientowanie, żal i współczucie.
Czyta z tych oczu jak z księgi.

Jednak pomógł mi. Gdyby nie on pewnie dalej leżałabym nad rzeką, albo naprawdę ktoś by mnie zgwałcił.
Czyli jednak kłamała. A jak by ją gwałcili to nie nad rzeką i na stojąco. Albo na niby się dobierali.

Wyszedł z pokoju, zostawił mnie samą. Kiedy pierwszy raz go zobaczyłam i odezwał się do mnie wzięłam go zupełnie za kogoś innego. Myślałam, że jest zimnym draniem bez uczuć.
No... ja bym 10-latkowi prędzej dała "mały, rozpuszczony bachor". To trochę głupie, że mówi o nim jak o dorosłym.

Siedemnastolatka znaleziona martwa w najgorszej dzielnicy miasta. W szkole pewnie będą się cieszyli. Czerwonooka wiedźma zginęła. Nie będzie zatruwać im życia.
Ma 17 lat i metr wzrostu? X_x

Rozdział II

Ciągłe komentarze na mój temat.Dlaczego nie mogłam mieć życia, jak normalna nastolatka?A teraz ten głupi pomysł.Może nie byłby nawet taki zły, gdyby nie to co się stało.
A co się stało?

-Kuso…Dlaczego to musiało się stać?
Ale co?

-Co takiego? – usłyszałam zaciekawiony głos.
No właśnie :x

Spojrzałam w stronę drzwi, w których stał Toushiro.
Kim jest w ogóle Toushiro?

Uśmiechał się, trzymając w rękach tacę.Był na niej talerzyk z kanapkami.Jestem ciekawa czy on sam to przygotowywał.Nie wypada o to pytać.
Ambitne jedzenie jak na takie luksusy. I nie było by prościej sam talerz przynieś, jak nic więcej nie miał?

Spojrzałam jeszcze raz w jego oczy.One naprawdę przypominają te z mojego snu.Dlaczego?Dlaczego to wszystko się sypie?!Przecierz miało być już dobrze!Miałam nie mieć już żadnych problemów!Miało być dobrze…A jest jeszcze gorzej.
Śpię w luksusowej rezydencji, w jedwabnej pościeli, jakiś dzieciak nosi mi jedzenie pod nos, nikt się mnie nie czepia, nic nie robię, każdy o mnie dba. KOSZMAR

Nie powiedział mi jeszcze wszystkiego?Hm…Mówił o Soul Society, że trafiają tu dusze i…Nie nic już nie mówił.Dobrze niech opowie, chętnie posłucham.
Jaka łaska O.o

-No to teraz trzeba ci wszystko opowiedzieć. – ooo tak… Oł jes – To jest Soul Society, trafiają tu dusze po śmierci. – powtarzasz się – Dusza może zostać odesłana jedynie przez shinigami. – tego jeszcze nie było.Ale co to shinigami? – Shinigami to dusza, która przeszła akademie shinigami i tym sposobem dostała się do gotei13.Shinigami można stać się równierz przez przebicie serca zanpakutou innego boga śmierci.
Porozumiewają się przez telepatie? Czy to ich oczy takie wymowne?
I mam wrażenie, że jak-od-tak-sobie jebną kogoś mieczem w serce, to nie przejdą na nich moce...

-Po pierwsze: umiesz czytać w myślach?Po drugie: jak wygląda to zanp…coś tam?I po trzecie: co to gotei13?
-Hm…Pierwsze: nie.Drugie: niedługo się dowiesz.I po trzecie: gotei13 to 13 oddziałów Seireitei czyli shinigami podzieleni na grupy.Uprzedzając twoje następne pytanie: Soul Society dzieli się na rukongai i seireitei.W pierwszej mieszkają zwykłe dusze, natomiast w drugiej shinigami. – ma dobrą pamięć, nie ma co.
Ta, strasznie trudno to zapamiętać *przewraca oczami* normalnie to każdy shinigami ma na ręce wypisane prawa tamtejszego świata. Czasem omyłkowo idą do Rukongai i szukają swojej 14 dywizji

-Nie, wszystko w porządku.Muszę poinformować generała Yamamoto o tym, że jesteś u mnie.
O matko, jakiś inteligentny krok. CHOCIAŻ RAZ

-Dobrze, powiedz mi jeszcze tylko: kto mnie przebierał? – wiem, że nie powinnam o to pytać, ale tak już mam.Najpierw mówię potem myślę.
Dlaczego nie? Ja też bym się pytała. I mam wrażenie, że ty jednak nie myślisz, tylko robisz co chcesz.

-Moja służka. – powiedział i miałam wrażenie, że zaraz zacznie się śmiać.
-Z czego się śmiejesz? – zapytałam zła i z naburmuszoną miną.
-Z ciebie! – on naprawdę zaczął się śmiać!Każdy wie, że ze mnie się nie śmieje!
No! Bo to księżniczka rodów wszelkich! Twoja stodoła Tosiek, nie spełnia jej wymagań, te szmaty co zwiesz pościelą wsadź sobie w dupę! I całuj sygnet!

-No dobrze starczy tego.Niedługo wrócę, a ty w tym czasie odpoczywaj. – powiedział, po czym wyszedł z pokoju zamykając drzwi.
-Czyli mam odpoczywać? – szepnęłam cicho do siebie.
Nie, jazda do kopalni

Chociarz…czy on nie mówił o jakiejś jego służce?Eee tam…najwyżej powiem jej, że dostałam pozwolenie na zwiedzanie domu od jej pana.
I władcy. Od kiedy to zatrudniają niewolników?

Postanawiam…Się zmienić!
No nie mów!
Na lepsze?…Zmienić
Na gorsze, na jeszcze bardziej rozpieszczoną księżniczkę
Tak!To będzie trudne!
Bo już jesteś rozpieszczona do granic możliwości
ale ja to zrobie!


Po jakiejś godzinie przeszukiwania domu nie zobaczyłam jeszcze ani jednej służki!
Powinna być ich cała chmara! Albo po prostu nie zauważasz tak marnych istot jak służba.

Myślałam, że to będzie ciekawsze zajęcie, ale on w tych pokojach nic nie ma!Same szafki, biurka, łóżka.Jak już je otwierałam to nic tam nie było.A liczyłam na to, że znajdę coś czego mogłabym użyć przeciwko niemu.
To on cię odział, nakarmił i przechował a ty go za to zadźgasz? I czego niby szukasz? Pokoju zbrojnego?
Później, kiedy coś chcę, albo zrobią coś co mi nie psuje awsze mogę użyć szantarzu.Szantarz to najlepszy sposób na każdego lalusia, który nie chcę stracić swojej reputacji.
Dlaczego jej tok myślenia mnie nie dziwi?

No dobrze, zobacze jeszcze jeden pokój.Weszłam i umiechnęłam się szatańsko.To napewno była JEGO sypialnia.Po czym to poznałam?Otóż, kiedy tylko tu weszłam pierwsze co rzuciło mi się w oczy to były dokumenty. (...) Zabrałam się za sprzątanie, ale oczywiście nie byłabym sobą gdybym przy okazji nie poczytała tych papierków.No co?Tu i tak pewnie nie ma nic ciekawego.Chociarz…może jednak coś jest.Hinamori Momo…jej kartoteka.Hm…po co to jest potrzebne Toushiro?
Ty wścibska franco! Grzebiesz mu po domu, przewracasz mu osobiste papiery i wszystko czytasz. Mówisz, że za życia byłaś nielubiana, ciekawe dlaczego?

Mam nadzieję, że jej nie spotkam.Ona jest chyba jakaś nienormalna!(patrząc po dacie urodzenia, oczywiście)
Co ona sobie myśli, żyjąc 150 lat?! Każdy dobrze wychowany odpada przed 60. Może ona jest córką pracownika ZUSu?
Ciekawe co Toushiro w niej widzi.Zresztą co mnie to wogóle obchodzi?!Zakochałam się czy jak?!(pytanie retoryczne)

Wróciłam do pokoju i zajrzałam do szafy.Nie pomyliłam się były tu jakieś ciuchy.Przeszukałam całą garderobę i nic!Zero czarnych rzeczy!Ja nie mogę chodzić w innych!
Czyli mamy do czynienia z karłowatą, rozpieszczoną, gothycką księżniczką.

Rozdział III

-AAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!! – krzyknęłam
Z dokładnie taką ilością "A" i wykrzykników


-Miałaś odpoczywać. – jak on może być taki spokojny?!Przynajmniej niech zamknie oczy!
-Zamknij oczy! – miałam na sobie samą bielizne.Dotego tylko dolną część.
-Po co? – zapytał i uśmiechną się drwiąco.On chyba zwariował!
Czy autorkę boli odstęp między jednym i drugim zdaniem?  W ogóle, Tosiek zboczeniec... czy tylko ja się dziwię?

-Ślepy jesteś, czy co?!Nie wiesz, że nie wchodzi się do łazienki kiedy jest tam dziewczyna?! – jak jest chłopak to można, bo sama to robiłam.
Powiedz wprost, że ty możesz każdemu włazić, księżno karlolandi.

-Po pierwsze: przestań krzyczeć.Po drugie: gdybym był ślepy to nie chciałabyś, żebym zamknął oczy. (Ma sens O.o) Po trzecie: wiem o tym doskonale.
Yyyyy... że kobiety mogą włazić facetom do łazienki, gdy tamci tam są? Tak gdzieś słyszałam, że ich to mniej peszy niż kobiety, ale no... są granice Xx'

Nawet nie zauważyłam, że podchodził do mnie(nic dziwnego, byłam zbyt zdenerwowana).Obiął Co zrobił? mnie w pasie(o boże) !Zostaw mnie ty pedofilu!
To on ma na ludzkie 10 lat, a ty 17-ście X_x

Położył głowę na moim ramieniu.Zaczął odciągać moje ręce od części ciała, którą zakrywałam bluzką.Trzymałam ją mocno.
Hentai z Tośkiem, och God...

-Proszę, przestań. – szepnęłam już zrezygnowana.
Jesteś naprawdę łatwym obiektem gwałtu O.o

Po moich policzkach ponownie zaczęły spływać łzy.Dlaczego on to robi?
Dorasta, hormony mu buzują. Jak każdemu 10-latkowi.

-I jak było na randce?
-Nawet nie pytaj Yuriko.
-No co ty Alszi.Aż tak źle?
-Już mowiłam nie pytaj! – spojrzałam na nią z mordem w oczach.
-Przecież Tsuyoku to bardzo dobry chłopak.Nie mógłby zrobić ci żadnego świństwa.
-Mówiłam,żebyś o tym nie wspominała!
-Ty naprawdę jesteś pechowym dzieckiem Alszi! – powiedziała śmiejąc się jak głupia.
Po tej rozmowie mam wizję dwóch 12-latek, z czego jedna miała randkę w sklepiku szkolnym. I to zakończenie... mam rozumieć, że po wypowiedzeniu tego zdania, ta cała Yuriko spadła z krzesła i dusiła się śmiechem? Łatwo ją rozbawić... Wizja 12-latek się pogłębia.

Tak,to zdecydowanie była prawda.Ta randka nie była udana.Fakt, że Tsuyoku nie mógłby zrobić mi żadnego świństwa ani przykrości. No bo jak to, mnie? Księżniczce?! To spotkanie nie udało się jednak dlatego, że było zaplanowane przez Yuriko. Straszne...


 Nie interesowałam się wtedy chłopakami.A to wszystko przez jedno wydarzenie i jednego głupiego pacana.
Yyyy... nie rozumiem. Nie interesował się przez tamto wydarzenie? Czy od tamtego wydarzenia zaczęła się interesować? Albo nieinteresowań?

{Bardzo pasjonująca kłótnia naszej boCHaterki z jej chłopakiem, który pocałował inną w parku}

Kochałam go, a przynajmniej tak mi się wydawało.Potem zdałam sobie sprawę, że to było tylko zauroczenie.


Jednak za nim to nastąpiło musiałam dużo przecierpieć.Po tym jak mnie zdradził i postanowił być z Sui cierpiałam.Bardzo cierpiałam.Przez kilka miesięcy nie wychodziłam z pokoju.

Wszystkie potrzebne rzeczy i jedzenie przynosiła mi Yuriko. Zresztą wtedy wszystko robiła tylko ona.Przygotowywała mi posiłki i próbowała mnie pocieszyć.Jednak ostatnia rzecz jej nie wychodziła. Za to ją znienawidziłam i uważam, że nie zasługuje na miano przyjaciółki. Co z tego, że skakała na około mnie przez parę miesięcy i stawała na głowie, by było mi lżej? Gupia suka.

Pogodziłam się z tym po długim czasie.Dopiero, kiedy uświadomiłam sobie, że tak naprawdę go nie kochałam zdecydowałam się żyć normalnie.Tak jak dawniej.Jednak były także dobre chwile.


{Jeszcze kilka opowieści o tym, jak rozmawiała o zerwaniu, czy naściemniała rodzicom koleżanki. Wszystko jest oczywiście mega pasjonujące, ciekawe i w ogóle, obłędne w swej dramaturgi)

Toushiro dalej mnie całował, a ja kompletnie nie wiedziałam co mam robić.Nagle drzwi otworzyły się po raz kolejny……….
Już się doczekać nie mogę...

Nasza autoreczka została "klepnięta" na tym blogu i odpowiedziała na kilka pytań. Garniec złota dla tego, kto mi powie, kim jest "Yourishi".

Rozdział IV
{Okazuje się, że całą akcja w łazience była tylko snem, a boCHaterka nadal jest w pokoju Tośka}

Nie będę grzebać mu w szafach i brać coś bez pozwolenia.


I tak zrobił już bardzo dużo.Nie zostawił mnie tylko zabrał do siebie. Jestem mu za to niezmiernie wdzięczna. Pytanie tylko co dalej? Przecież nie będę u niego wiecznie mieszkała (nawet gdyby mi pozwolił). Może gdzieś się zatrudnie? Tutaj przecież też muszą jakoś zarabiać. Hitsugaya mówił coś o shinigami. No i, że on nim jest, a dokładniej jakimś kapitanem. Być może to jest właśnie jego praca.
Albo to tylko hobby. Albo tak sobie powiedział, dla szpanu.


Musiałam trochę spać, bo zrobiło się dość ciemno. Nie ma go już jakiś czas.
Czego? Dnia?
 Zawsze lubiłam noc. Wszystko wydawało się łatwiejsze, kiedy siedziałam i patrzyłam w gwiazdy. Chociaż może to wina mojego nic niewartego, ludzkiego życia.
Ile zamierzasz się jeszcze użalać nad swoim mega nudnym życiem na ziemi? Ono było straszne, pod względem głupoty...

{nudny jak flaki z olejem dylemat, czy naprawiać swoje życie, czy je zakończyć, znowu. I co na to Tosiek?}

Wyszłam przez okno na dwór.
Taka niby rezydencja, a drzwi nie mają O.o'
Co prawda nie wiedziałam dokąd idę, ale liczyłam na to, że później znajdę drogę powrotną.
Ja liczę, że jednak nie znajdziesz.
Chociaż mogłabym już teraz zacząć rozglądać się za jakąś pracą. Oczywiście rano.
To teraz czy rano?
Jednak chyba lepiej będzie jeśli przedyskutuje to z Toushiro. Należy mu się coś za uratowanie mnie i zabranie.
Łaskawie opowiesz mu o swoich planach? Powinien czuć się zaszczycony.

{ mega pasjonujące rozmyślanie, które wygląda mniej więcej tak:
- potrzebuje pieniędzy i pracy
- dom się też przyda
- ale do tego jest potrzebna praca i pieniądze...
- no i gdzie zamieszkam?!
- Na to potrzeba pracy! }

Szłam tak przed siebie obserwując wszystko wokół mnie.
A że była noc, to widoki na pewno były pasjonujące...

 Muszę poznać trochę okolice, jeśli mam tu częściej bywać. Z tego co usłyszałam od Toushiro wnioskuje, że jestem w Seireitei.
Przecież on ci to wyraźnie powiedział, więc co ty chcesz wnioskować?

 No cóż… żywej duszy to chyba tu nie znajdę
Taa... szukaj zombie-duszy


 Chyba, że Hitsu kłamał i wygląda to zupełnie inaczej. Mieszkają tu potworki, które pożerają takie niwinne duszyczki jak ja, a Tosio jest jednym z nich.


{Wizja goniącego ją Tośka, który ją potem pożera}

Przez to moje chore myślenie nie patrzałam na drogę i wpadłam na kogoś (chwała Bogu!!!).
Nie ma to, jak kogoś potrącić.

Uderzyłam w jego tors
Ile ona ma? Metr wzrostu? Ta, na pewno był to tors, of course.

więc nie widziałam jego twarzy. Spojrzałam w górę i okazało się, że to był jakiś chłopak.
A już myślałam, że wpadła na tors kobiety!

 Na oko może kilka lat starszy ode mnie. Był bardzo przystojny, nie powiem. Piękne kasztanowe włosy i bystre piwne oczy. Nawet mi się podobał.
Ta, jasne, najpierw powiedzieć o kimś, jaki to jest piękny, by na koniec dodać łaskawie - nawet mi się podoba.

{Bardzo pasjonująca rozmowa, po którym chłopak odprowadza dziewczynę. Nic a nic się oczywiście nie dziwi, że jakaś obca wałęsa się po odgrodzonym i strzeżonym Seiretei}

Wracaliśmy (a właściwie to ja wracałam) tak i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. On opowiadał jak stał się shinigami i z którego jest odziału. Podobno z VIII gdzie kapitanem jest Shunsui Kyouraku (poprawcie mnie jeśli źle napisałam – dop. autorki).
Tak, źle napisałaś. Jak każde inne imię.

 A ja opowiadałam o tym jak się tu znalazłam i dlaczego mieszkam u Toushiro. Hitoshi okazał się naprawdę fajny. Mam nadzieję, że nasza znajomość się utrzyma i zostaniemy wspaniałymi przyjaciółmi.
Albo w końcu przejrzą na oczy i wywalą cie do Rukongai, gdzie jest twoje miejsce
Rozdział V

< narracja Tosia >
Te zdrobnienia w "poważnym" opu są takie... na miejscu.

Kiedy wyszedłem od generała (taki z niego generał, jak ze mnie zakonnica – Alszi) od razu skierowałem się w stronę domu. W końcu zostawiłem tam piękną dziewczynę…Zaraz, wróć! Ja wcale nie myśle, że jest piękna. Wygląda jak każda kobieta.
Każda kobieta wygląda tak samo. No ale jak się ma 1,3 m to pewnie z jego perspektywy, faktycznie wszystkie wyglądają tak samo.

Chciałem jej opowiedzieć jak najwięcej o SS, żeby umiała sobie poradzić beze mnie. Sam nie wiem dlaczego tak mi na tym zależało.
Masz jej po prostu dość.

Kiedy tak się zamartwiałem , wyglądając przez okno zamiast jej szukać, dostrzegłem dwie postacie. Jedną z nich napewno była Alszi. Tylko kim była ta druga? Podszedłem bliżej i określiłem, że to jakiś shinigami.
No co ty... to chyba macie tam niezły nalot z Rukongai, skoro się spodziewałeś kogoś innego.

< narracja Alszi >

Starałam się wchodzić jak najciszej, bo nie wiedziałam czy Toushiro już wrócił. Powoli przeszłam przez salon, by znaleść się w moim pokoju, kiedy poczułam dłoń na ramieniu. Odwróciłam się baaaaardzo powoli, tak wolno, że Toshiro zdążył się przespać i coś zjeść gdyż nie chciałam patrzeć w te przepiękne morskie tęczówki.
Byłabym milionerką, gdyby dostawała złotówkę, za każde wspomnienie o wspaniałości jego oczu.

W końcu odwróciłam głowę w jego kierunku
W końcu... Toshiro się nie zestarzał przez ten czas?

Przytulił mnie mocno do siebie, co spowodowało nie mały szok dla mej skromnej osoby.
*dusi się* Khy, khy...

- Nawet nie wiesz, jak się martwiłem. Nie znikaj tak nigdy więcej. – szepnął tuż przy moim uchu.
- Toushiro…* – zaczęłam z trudem – przep…
- Nie przepraszaj, – przerwał mi – poprostu obiecaj mi, że już nigdy tego nie zrobisz.
- Yhym. – nie byłam w stanie wydusić z siebie nic więcej.
- To jak, opowiesz mi kim był ten facet? – zapytał już weselej.
Ta... już go sobie wyobrażam...


Usiedliśmy na kanapie, a Tosio zaczął mnie wypytywać i przyświecać latarką w oczy.
- To kim był ten facet? Odpowiadaj!
- Hitoshi Gakusha z VIII oddziału. Spotkałam go, kiedy…wybrałam się na spacer. – tego, że się zgubiłam nie musi wiedzieć.
Jakby to nie było oczywiste...

- A mogę wiedzieć, dlaczego wyszłaś nie powiadamiając mnie o tym? – zapytał spokojnie, spoglądając mi głęboko w oczy.
On serio brzmi jak jakiś stalker

- A co ja jestem? Jakaś twoja służąca, że nie mogę wyjść z domu? – zapytałam poddenerwowana. Nie tym, że mi zabrania tylko tym, że zapytał.
A służącym nie wolno wychodzić? To są serio niewolnicy? A poza tym... że co?! Nie wkurza Cię,  że cię obcy koleś kontroluje, ale że pyta?

- Nie, no skąd. Tylko napędziłaś mi takiego stracha, że wolę nie mówić.
Ta, ten strach bił po oczach, kiedy stał w oknie zamiast jej szukać.

- Przepraszam. – wykazałam się wielką skruchą. Łaskawie.

8.19.2014

O dwóch takich, co biegały w bieliźnie

1 komentarz:
Po raz pierwszy piszę analizę, więc jest do dupy. Ale nie będzie gorsza od... tego.
A mamy tu Arrancarkę Taiyou i Sinigami Tsuki, posiadające niezmierzone moce głupoty.


- Perspektywa Shinigami - 
Szłam sobie spokojnie raźnym krokiem do biura mojego braciszka, który znowu miał dla mnie jakieś zadanie. Odkąd tylko pamiętam zawsze lubił się rządzić ale po tym jak został Kapitanem było jeszcze gorzej.
Mam wrażenie, że spokojny i raźny krok się wzajemnie wykluczają O.o Już na dzień dobry wywieszamy plakaty za zaginionymi przecinkami.

Co prawda odnosił się do mnie z szacunkiem, bo w końcu byłam starsza o ponad 13o lat ale i tak bywał irytujący -_-‘’.
O ile lat? 13o?

Kiedy zbyt bardzo mnie wnerwiał po prostu dostawał po łbie. Wściekał się wtedy okropnie chociaż nic mu to nie dawało.
Już teraz dam sobie rękę urąbać, że ten braciszek to Tosiek.

- O co tym razem chodzi Shiro-chan? ^^ – spytałam z przymilnym uśmieszkiem.
Ile już razy ci mówiłem nee-chan, żebyś mnie tak nie nazywała? >< -_-‘’ – Toshiro spuścił głowę w geście rezygnacji.
- Oj nie piekl się tam bardzo ^^ – zmierzwiłam mu pieszczotliwie włosy – A więc Hitsugaya-tacihou… cóż to za misję masz dla mnie? – spytałam swoim poważnym tonem.
- Nie dla ciebie, a dla nas.

Te dialogi...


- Nani?! O.o Wow… To ty ze mną idziesz? Jaaaa… No nieźle xD
- Nie tylko ja ale Matsumoto, Madarame, Ayasegawa, Abarai i Kuchiki także.
- Yay xD A dokąd wyruszamy? – spytałam rozochocona wzmianką o Rangiku, którą bardzo lubiłam.

... są takie mądre i na poziomie. Szczególnie z tymi emotikonami


- Na ziemię… – gleba na podłogę (dobrze, że nie na sufit)… serce mi na chwilę stanęło i przestałam oddychać. Do tego straciłam przytomność -_-‘’
No skoro nie oddychasz, to co się dziwisz że mdlejesz? Xx

braciszek od razu rzucił mi się na pomoc chociaż reagowałam tak zawsze kiedy słyszałam wzmiankę o wycieczce tam. – Onee-chan! – zero odzewu z mojej strony – Tsuki do cholery jasnej odezwij się wreszcie!
Jebnij ją, może się ogarnie. A jak Bóg da - to już się nie podniesie.

{Nudna rozmowa pełna emotikon o tym, że gówna bohaterka kocha chodzić na ziemię. Idą tam, by pomóc "Truskusiowi" w ewentualnej walce z Arrancarami. BoCHaterka w biegu się pakuje, idzie przez bramę, wita z Uraharą i innymi, wskakuje w gigai i idzie do szkoły. Tak, wszystko na jednym oddechu.}

Uczniowie wymienili swoje nazwiska i imiona, a ja ze swoją pamięcią zapamiętałam tylko jedno oprócz tych, które już znałam. Jego właścicielką była brązowowłosa dziewczyna o dziwnym reiatsu. Nazywała się Keito Taiyou. Siedziała za Ishidą. Trochę przypominała Arrancara swoją energią duchową ale rozważania zostawiłam sobie na później.
Usiadłam w ławce za Ichigo i mierzyłam dziewczynę wzrokiem od stóp do głów. Pozornie wyglądała normalnie ale dawało się w niej wyczuć tą dziwną aurę.
Pewnie nikt inny tego nie zauważył, poza nią. Bo to nie tak, że Ishida wykrył wszystkich nim oni sami się wykryli. Poza tym, skoro miałaś to zostawić na potem, to po chuj mierzysz biedną dziewczynę i ją wkurzasz?

-Perspektywa Arrancarki -


 Kolejny shinigami, co? (...)
Wróciłam do pustego patrzenia w tablicę po której nauczycielka coś pisała, Shinigami…
Nauczycielka też jest Shinigami? Może wy w ich akademii jesteście?

Chyba  nie przyszli mnie zabić?! >przerażona wyciąga siekierę zza pleców: w wyobraźni xD<
...what?

Popatrzyłam  na nią zainteresowana i zauważyłam, że sposób w jaki dokucza Ichigo jest wyrafinowany aczkolwiek niezwykle dokładny, mniemam iż dziewoja wyrobiła sobie doktorat xD
zaraz na co jej cyrkiel?! O.o Ichinii ma troszkę wystraszoną twarzyczkę, rany, tej miny jeszcze nie widziałam. Wyjęłam notesik i zapisałam minę, numer 119: boję się cyrkla. Była jeszcze mina  12: boję się zeszytu, wtedy Rukia pokazywała mu swoje rysunki, totalna masakra.
...Ni chuj, ale nic nie rozumiem.

{Mega nudna rozmowa obu głównych bohaterek. Obie równie tępe więc po dwóch zdaniach są już friendsforever}  


Usłyszałyśmy wycie kojotów a przez boisko przeleciało kilka suchych krzaków.
Te krzaczki przeleciały swoim prywatnym samolotem

- Może po szkole wyskoczymy gdzieś, niedaleko otworzyli nowy sklep.- (...) Tsuki zawału dostała! T^T Zaczęłam panikować aż nagle przybiegł zaaferowany Toushiro i zaczął po mnie wrzeszczeć, staliśmy nad trupem i po sobie krzyczeliśmy!
- Ty głupia, chyba nie powiedziałaś słowa na „s” !- Krzyknął próbując obudzić siostrę.
Słowo którego można się bać: scyzoryk- Skaleczenie na 6 sposobów! jak nie więcej! skalpel- cieńcie proste, sprzęty domowe… se… ><#
- Ty zboczeńcu!
Według niej, to jej koleżanka zemdlała na słowo "seks". Więc dla czego to niby on jest zboczony? I dlaczego samo słowo seks czyni z kogoś zboczeńca? [może po prostu chodzi o ser?] Nawet by pasowało do tutejszego poziomu inteligencji...

W końcu udało się nam tam dotrzeć i kobieta zajęła się Tsuki.
Na pewno szkolna pielęgniarka bardzo się ucieszyła na widok sztywniejących zwłok uczennicy. Jeszcze pewnie je wskrzesiła. Of course

Rozdział II

- Perspektywa Arrancarki -
Wybiegłyśmy z gabinetu, i nim się obejrzałam byłyśmy poza szkołą, a po minucie na głównej ulicy. Woooooow, ta dziewczyna ma napęd na 4 nogi!
Aha X-x

- Czemu się zatrzymałaś?
- Bo mi się przypomniało, że nie wiem gdzie jest ten sklep.
Stałyśmy na środku ulicy przyglądając się sobie nawzajem.  (...) osobiście nie czytam w myślach, ale wiem o czym ja myśle. Otóż zastanawiałam się: O co jej chodzi?
No nie wiem... może o to, że nie wie gdzie jest ten sklep?

(...) gdy się zatrzymałyśmy przed drzwiami, gdyż musiałyśmy obejrzeć wystawę, a akurat były same różowe rzeczy, więc dostałyśmy niezłego ślinotoku.
Ja to rozumiem tak, że gdy one się zatrzymały przed sklepem, to na szybko ktoś poukładał wystawę.

-Wezmę to, i to, jeszcze to! Ok idziemy przymierzać!- Zawołała. Niosła górę ubrań a ja kilka, Gór ubrań? Obróciła się w moją stronę i nagle lawina na mnie spadła. Wrzasnęłam i po chwili nastała ciemność.Nie wiem ile minęło, z nikąd pomocy, moim jedynym przyjacielem do którego mogłam się odezwać był pan Szalik.

-Tsuki… Jestem kto?
Przez ten szok zapomniała kim jest.

Podeszłyśmy do kasy, a tam Szayel.
- Irrashaimase! ?!
- Co ty tu robisz?!
- Przegrałem zakład. I wylądowałem w opku

-Aaaa, teraz to jest jasne!- Powiedziała uhahana Tsuki patrząc na napisna jednym z wieszaków, palcem wskazywała na pierwszą literę- SWAT to w skrócie: Sklep Wezwania Aizena tylko nie wiem co to jest to T..
 Ta nazwa jest dobijająco bez sensu.

- Chce podreperować fundusze, bo już mu na Liptona nie starcza xD
Ej, zaraz... tak mnie naszło na refleksie. Jedna to Arrancarka która z nieznanych przyczyn siedzi na ziemi. Poza swoją aurą, nie ma żadnych cech szczególnych ale mniejsza o to... druga to shinigami. Obie wiedzą, że druga jest wrogiem (a na pewno jedna). Pani Shinigami spotyka w sklepie Arrancara. Nie jest zdziwiona, zbulwersowana... nie sięga ręką w stronę miecza. Ona się świetnie bawi.

A na nim Aizen z bananem na ryju, pokazujący kciuk, ale w tym nie ma nic złego, byle tylko żeby nie miał na sobie różowych, koronkowych stringów!
...what?!

- perspektywa shinigami -

Doszłyśmy pod szkołę. Wiedziałam, że wszyscy będą na mnie czekać. Of course Toshiro o mało nie zszedł na zawał jak zobaczył tyle zakupów. Rzuciłam wszystko na ziemię i zaczęłam przed nim uciekać wrzeszcząc, bo gonił mnie i groził, że jak dopadnie to ukatrupi T^T W końcu wpadłam na genialny pomysł xD Schowałam się za Truskawką xD
To chyba jest parodia O.o Tylko taka... nie śmieszna. Bardzo nie śmieszna.

- Aaaaaaaaaaa! Ichigo! Obroń mnie! On jest niebezpieczny! T^T – zaczęłam mu się wydzierać do ucha. Swojego?

{mega śmieszna i inteligentna kłótnia}

-Wow xD Nie no… mamy takie różne przezwiska dla kilku osób. xDSzczeżuja ?! to jak już się pewnie zorientowałaś mój braciszek xD Glista to ten łysy czyli Ikkaku, a Gleba to ten narcyzowaty czyli Yumichika. ^^
...Tak bardzo to Yumichice pasuje...

Rozdział III

Usadowiłam się wygodnie pomiędzy przerażonym samym moim widokiem Ichigo, Te zdania są momentami takie... bez sensu... a moim kochanym braciszkiem. Pociągnęłam Taiyou za rękaw więc siłą rzeczy usiadła obok mnie.
Na pewno armia zbawienia pod przewodnictwem Ichigo była zachwycona, że w ich tajnej bazie, na spotkaniu u tajemnego poplecznika siedzi wróg.

{Shinigami wybija duszę Arrancarki z gigai, za pomocą laski Urahary}


- Nie odpowiedziałaś mi wtedy pod szkołą na pytanie ^^ Ale mniejsza o to. Jest dokładnie tak jak myślałam. Jesteś Arracarem ^^
NO CO TY NIE POWIESZ



- Nosh… Nie przyszło ci do głowy, że może ja nie chcę, żeby ktoś o tym wiedział?! ><
NO NIE MÓWCIE, ŻE NIKT NIE ZAUWAŻYŁ.

Okazało się, że należała do Espady. Na dowód pokazała nam wytatuowaną na swoim biodrze cyfrę „7″. Szayel i Nnoitora się przeciwko niej zmówili. Mieli ją unicestwić, aby czarnowłosy mógł zająć spokojnie jej miejsce w Espadzie, a różowowłosy jego pozycję. Skomplikowane nie? xD
Już nie nadążam...

Morfeusz porwał mnie w swoje objęcia.
Mam nadzieje, że już nie wypuści...

Przede mną stał jakiś niebieskowłosy Arrancar z bananem na ustach.


 Zastanawiałam się co też wprawiło go w taki dobry nastrój i szybko się zorientowałam. Byłam ubrana tylko w różową bieliznę! -_-”
A czy shinigami po wyskoczeniu z tych gigai, nie byli od razu w strojach shinigami? Chyba, że ona tak na co dzień popyla... poza tym... NIE PATRZ SIĘ [*dostaje ścierką w twarz* PRZECIEŻ JA NIC NIE ROBIĘ]

Zbliżył się do mnie i chwycił mnie w biodrach.
Czyżby... Hentai w wykonaniu 12-latki?

Została mi ostatnia broń! W kidou byłam niezła więc przyłożyłam ręce do jego klaty i mało nie zemdlałam z wrażenia… Ten kaloryferek, te mięśnie… Mmmmm *_*
Of Course... jak prawie każdy facet w tym uniwersum

Stop! Wróć! O czym ja w ogóle myślę! o.O” Niebieskowłosy wydawał się być zadowolony z tego obrotu sprawy. Szykowałam się właśnie do wypowiedzenia odpowiedniej formułki kiedy coś, a raczej KTOŚ szarpnął chłopaka mocno do tyłu. O dziwo spostrzegłam, że tym kimś była Taiyou o.O”
Szał O.o

- Perspektywa Arrancarki -

- Możecie mi wyjaśnić to lofe party?- Zapytałam rzucając Grimmjowa jak najdalej od niej.
Czego party? O.o

- A jest w tym taka opcja?- Zapytała przestając myśleć o Grimmjowie. Teoretycznie rzecz biorąc też o nim zapomniałam ^^”
Może on nie zapomniał i zaraz was obie zabije..

- Ha! Kupiłaś tą bieliznę w sklepie Aizena! Teraz, będzie przejmował kontrole nad twoim umysłem aż zrobi z ciebie hollowa!
X__x To... nie, w sumie to nie skomentuje.

gdyż albowiem
X_x  What?!  
Tsuki zmieszana popatrzyła na mnie i odbiegła, a ja i Grimm znudzeni patrzyliśmy na siebie, potem zainteresowanie spadło ograniczyliśmy się do rozmowy na temat: ładna pogoda, aż w końcu nie wytrzymał i zaczął się śmiać!
Oszalał od poziomu głupoty w tym opku.

otworzyłam oczy i zobaczyłam tuż przed sobą Grimmjowa!
Cały czas tam stoi. Autorka sama się już chyba w fabule gubi

- Odsuń się od niej, imbecylu!- Wrzasnęła rzucając w niego kataną. Po drodze o mało co we mnie trafiła! T^T
Skoro prawie w Ciebie trafiło po rzuceniu, to chyba twoją kataną jest bumerang

{Na koniec była jeszcze rozmowa. Ale dzięki braku jakikolwiek przecinków, nadmiaru emotikon, zagmatwań i bułek - po trzeciej linijce nie wiedziałam, kto z kim i jak X_x}

8.10.2014

Opowieści poboczne

1 komentarz:
Nastał późny, zimny wieczór w Karakurze. Ścieżką wzdłuż morza podążała pewna młoda kobieta. Miała rude, lekko pofalowane włosy do połowy pleców. Ubrana była w beżowy, obszerny sweter, proste niebieskie spodnie i trampki. Uwielbiała wsłuchiwać się w szum morza. Zamknęła oczy i skupiła się na morskiej bryzie, która łaskotała jej policzki. W końcu uśmiechnęła się, na powrót uniosła powieki i skręciła w leśną ścieżkę. Nie przeczuwała nic złego. Jednak nagle drogę zagrodziła jej wielka, potężna bestia. Przypominała przerośniętego niedźwiedzia z długim ogonem oraz dziwną, białą maską na głowie. Bestia zarechotała i zaczęła się zbliżać do przerażonej Kuniko. Nim ta zdążyła choćby krzyknąć, potwór wrzasnął i rozpadłą się na pół. Zza poczwarą dziewczyna dostrzegła młodego blondyna, w czarnym kimonie które zlewało się z mrokiem nadchodzącej nocy.
- Nie bój się - powiedział niskim, melancholijnym głosem - jesteś już bezpieczna, wracaj do domu. - Odwrócił się do niej plecami i odszedł nie bacząc na jej zdziwione spojrzenie. Nim dostatecznie się oddalił usłyszał ryk syreny. Pomyślał,  że to jedno z ziemskich pojazdów ale grubo się pomylił. Dźwięk był coraz bliższy a czerwono-niebieskie światła rozbłysły między drzewami. Nim zdążył się zorientować o co chodzi, z krzaków wyskoczył na ścieżkę rower. Na owym rowerze siedział czerwono-włosy mężczyzna, z tatuażami oraz w czarnym kimonie, takim samym jak kimono blondyna. Na siodełku siedział jakiś nołlajf którym nie warto się przejmować. Obaj panowie dopadli zaskoczonego Kirę, skuli go w kajdany i powalili na ziemię.
- Okej - zaczął Renji - zostajesz zatrzymany pod zarzutem nieprzestrzegania podstawowych procedur wybijania Hollowó w tym świecie. Pozostawiłeś świadka niepożądanego z pełną świadomością i pamięcią owych wydarzeń, zagrażając w ten sposób tajności naszego istnienia i narażając nas na odkrycie przez osoby niepoufne. Zostajesz na mocy konstytucji Soul Society ustanowionej przez radę 46 w dniu kiedyśtam, skazany na dotrzymanie Aizenowi w piekle towarzystwa na 20 tysięcy lat.
Po tej wypowiedzi, panowie wpakowali Izuru do koszyczka przy kierownicy i odjechali. Pedałowali ile sił w nogach, wybili się na rampie w powietrze, przyjmując dumną pozę. Niestety, zapomnieli wyłączyć syreny, a wszelkie światła włączyć. Takim oto sposobem Ministerstwo Magi pędzące na sygnale do 12-latka, który zamienił ołówek w długopis, z papierami skazującego go na dożywocie w Azkabanie, nie zauważyli roweru. Pomimo, że ani składak, ani zamiatacze nie były na benzynę, wybuch był ogromny. Kuniko stała przerażona, nie wiedząc co ma robić. Ostatnie 3 minuty były najdziwniejszymi minutami w jej życiu. W końcu oddała się ludzkiej panice i na łep i szyję, pognała do domu. Wbiegła na ulicę, chcąc szybko przebiec na drugi chodnik. Gdy była na samym środku drogi, czerwona multipla wyrzuciła ją na parę metrów. Pomimo obrażeń, Kuniko chciała się podnieść, jednak auto przejechało jej po środku kręgosłupa, dobijając ją na amen. Tousen zazgrzytał zębami, najeżdżając na krawężnik. A niby w Polsce drogi nierówne były!

W tym samym czasie, w odległym więzieniu o zaostrzonym rygorze, na granicy Kambodży z Wietnamem, przy pancernej szybie siedziała śliczna, młoda blondynka. Niecierpliwie zerkała w drzwi po drugiej stronie szkła. W końcu na salę został wprowadzony przez klawiszów mężczyzna w pasiastym stroju. Usiadł on na przeciw kobiety i spojrzał na nią zimno.
- Czego chcesz? - Spytał chłodno Byakuya
- Tak się wita żonę? - Parsknęła Jigo - Odwiedzić cię przyszłam.
- Żonę? Czyżby rozwód nie przeszedł pomyślnie? Nie udało ci się obarczyć mnie całą winą a następnie zgarnąć cały majątek, jaki mi pozostał?
- Nie - odpowiedziała spokojnie i uśmiechnęła się - ale załatwiłam sobie świetnego adwokata! Więc szykuj się! - Kuchiki pokręcił z dezaprobatą głową.
- Za co mnie to spotyka? Który to nasz rozwód? Mamy już w sądzie karty stałych klientów.
- Ej, nie traktuj mnie tak. Ty też parę razy mnie zostawiłeś! Ale teraz to chyba nie pozostaje ci już nic innego, jak modlitwa. Może nawet ten fartuszek ci odbiorę
- Tylko oddaj mi mój ołtarzyk Hisany! - kobieta jednak w odpowiedzi tylko się zaśmiała, zgrabnie wstała z krzesła i oddaliła się w stronę wyjścia. Byakuya w tym czasie został wprowadzony do swojej celi. Położył się tam na łóżku i słuchał przez chwilę oddechu swojego kompana, który spał na pryczy obok. Byakuya postanowił skorzystać z rady, zamknął oczy i zaczął prosić siły Boskie o łaskę, litość i pomoc. Czy nie może mieć choć swego jedwabnego turbana? W czasie zawziętych modlitw zasnął, a w środku nocy obudził go męski głos, nawołujący go po imieniu.
- Byakuya! Byakuya! Wstawaj! - arystokrata spojrzał na zakratkowane okno. Między prętami dostrzegł mężczyznę w czarnych, wąskich okularach.
- Kim jesteś? - spytał Kuchiki.
- Jestem sługą Bożym, który został tu wysłany, by odpowiedzieć na twe modły. Uwolnimy Cię. - czarnowłosy zamrugał, nie mogąc uwierzyć w to, co się dzieje. A jednak... grupa elitarnych księży wyrwała pręty w oknie, uwalniając go w ten sposób z celi. Następnie niczym wojskowi, ponaglając go, skierowali się w stronę helikoptera. Na maszynie nadal widniał napis "FBI" a za sterami siedziała grupa biednych dzieci, którymi kapłani opiekują się w czasie swojej normalnej służby duszpasterskiej. Wpakowali ogłupiałego szlachcica do transportu a następnie odlecieli. Byakuya w ciemnym pomieszczeniu dostrzegł, że wszyscy księża i zakonnice są ubrani w swoje zwyczajowe szaty z dodatkiem wąskich, czarnych okularów. Mężczyzna, który go obudził stanął przed nim i powiedział:
- Byakuyo, twoje błagania i rozpacz były tak wielkie że Pan ulitował się nad tobą i wysłał nas, swoje wierne sługi, byśmy udzielili ci pomocy, w tym ciężkim czasie. Uwalniamy cię z więzienia i odeślemy prosto do domu.
- Domu? Jakiego domu?
- Tam, gdzie czeka twoja żona. Idź i wierz w słowo - zdezorientowany szlachcic chciał coś powiedzieć, ale nim to zrobił, wepchano mu ukochany turban i fartuszek do rąk, a następnie wypchano z helikoptera.

Jigo była bardzo, bardzo niezadowolona. Schizma powiedziała jej, że ma dobrego adwokata. Jednak blondynka chyba za mało znała swoją przyjaciółkę, skoro zdziwiła się na widok butelek wypełnionych żółtym napojem.
- Cholera - mrukła pod nosem, przewijając na komputerze oferty adwokatów. W sumie to nie miała dziś ochoty się rozwodzić. Przeciwnie, zatęskniła do ciała swojego męża, co zdarza się rzadziej niż rzadko.
- Teraz, jak mi się chce to go nie ma, co z tego, że go zamknęłam w więzieni, mógł by wpaść do mojego łóżka... - podskoczyła przerażona, gdy rozległ się potężny huk, w suficie zionęła dziura a na jej łóżku leżał zakurzony Byakuya. Dziewczynie zalśniły łzy w oczach.
- Och, jak ty mnie jednak dobrze znasz!